Tuesday, October 28, 2014

Getting my shit together…one year on.

It seems like only a couple of months ago, but a year ago in honor of my 40th birthday I decided to get my shit together. I even made a plan. So how is it then possible that I have my shit less together than a year ago? How is that even possible?!?

IMG_0840

Anyhow, we are getting our Halloween together, more or less. The girls got their Halloween cards from their grandparents perfectly matched to their little personalities.

IMG_0842

I got my annual, ultra sappy birthday card too.

IMG_0843

I keep them all. I am a card hoarder.

Here’s to another year of trying to get my shit together and most likely failing miserably…to the day I die. Cheers!

14 comments:

Salusa Secundus said...

Chyba całe życie to właśnie próba hmmm jest polski, równie barwny odpowiednik getting shit together? ;)

czarownica said...

Zebrac sie do kupy?

Izabela said...

Happy Birthday!
Sto lat!

Izabelka said...

Happy birthday Chris!

I'm collecting postcards, too ;)

Chris said...

I translate it to "Weź się w garść". It's not that I didn't achieve my 40th year goals. It's that I am even worse off, organizationally speaking, that I was one year ago. It's like when you go on a diet and gain 5 pounds. Bleh.

Thanks for the birthday wishes. I have started adding 10 years to my age. It's the only way I can get compliments ;)

papageno said...

But you put a contact form on your blog! That's one small step for a blogosphere, one giant leap for Chris. I mean, how much more together can one get?

Happy birthday, wszystkiego bestowego, death to the kornikis! :)

#yolo #swag #takasytuacja

Chris said...

papageno - You are right, I did do the contact form. Some people have even used it to contact me. Amazing!

But as far as all the other things I wanted to accomplish (insurance, will, run 5k without a vomit-stop), I haven't even made a dent in those goals. Additionally I feel like I have more and more and more to do and I'd just like to fatten myself up and hibernated for a couple of weeks.

Anonymous said...

http://wyborcza.pl/1,75478,16880327,_Holy_Wins__kontra_Halloween__czyli_wszyscy_swieci.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

Czy w szkole twoich dzieci też coś takiego się dzieję ?

Chris said...

Dzieki bogu nie ;)

Izabelka said...

A ja myślałam, że wszyscy święci balują w niebie...
;)

Me said...

Wszystkiego najlepszego!

Odnośnie Halloween, nie podoba mi się przeszczep tego zwyczaju na nasz grunt. Chociaż nie jestem wierzący, a tym bardziej praktykujący, to podoba mi się dzień odwiedzania grobów naszych bliskich lub po prostu cmentarzy i wspominanie tych, którzy odeszli. Tak po ludzku, nie po religijnemu. Przy okazji można spotkać się z żywymi. Abstrahując od Kościoła i wiary, zachowałbym tradycję tego dnia, wspominania zmarłych i odwiedzania (oraz sprzątania) cmentarzy. Czas zadumy.
To takie nasze.
A dla tych, którzy odczuwają potrzebę zabawy są Andrzejki, kolejna nasza zanikająca tradycja.
Szkoda, że tak wiele zmierza do tego, by wszędzie było takie samo, i to koniecznie Zachodnie, angloamerykańskie.

Chris said...

Me - I remember when I was so excited to buy "my" washing powder or "my" favorite jam here in Poland (now I have Polish favorites). Later, I realized that it is not so cool, everything is the saaaaaame. Anyhow, our Halloween is gonna be Saturday as I finish work quite late on Fridays (crazy office people) and won't have time to get organized. Pumpkins are purchased as well as some gross black gummies from Lidl. We'll see how it goes :)

Me said...

Mam nadzieję, że nie zrozumiałaś mnie źle. Nie mam nic przeciwko świętowaniu Halloween przez Amerykanów lub innych obcokrajowców. Wszak to Wasza kultura, tradycja. Przeszkadza mi tylko zastępowanie (i zapominanie) naszych (przez nas) "obcymi".
Innymi słowy, udanego Halloween. :)

Edi said...

Happy Birthday Chris!!! All the best.