Tuesday, December 14, 2010

The Streets Are Black -Drogi są czarne

clip_image002You know, I’m from the mountains of Pennsylvania. It snows there too. A lot actually, but somehow the snow never bothered me like it does here.

Maybe that’s because like a typical American, I pretty much drove everywhere. I only spent time outdoors to shovel the snow or for sport and I was always properly dressed. I never used public transportation in the PA snow, dressed for work hoping not to freeze to death before the bus came or not to freeze to death once inside the bus. (Thank you frugal bus driver who always wants to save on heat)

Maybe it is also because clearing the snow means something completely different in the US than in Poland. Clearing the snow in the US means clearing the snow. Simple, isn’t it? Clearing the snow in Poland means sometimes clearing the snow from some streets (definitely not that street that you live on or any of the streets you plan to drive on) and throwing some sand on the rest. That goes for sidewalks too. Now I know what all of those containers of “piasek” are for. (Check out PS)

clip_image002[5]The last Christmas that we spent in the US, we had a lovely white Christmas. It snowed all day Christmas Eve and all Christmas Day. We had some fun helping my parents shovel the snow from their driveway and private mountain road. (When you have to shovel the snow only once a year for your parents, it is fun. When I had to do it at 6:00 on Saturday morning as a teenager, it wasn’t fun. After I moved out, my parents bought a little tractor with a snow plough on it.) On the 26th (not a holiday in the US), we had a little bit of cabin fever being cooped up in the house, so we headed out for the mall about an hour away from my parent’s home. Misiu’s first comment as we hit the road (the local road, not the highway) was that the streets were black. As we hit the highway, he again commented that the streets were black. I was like “duh, asphalt is black” and then I realized that he meant that there was no snow on the roads. That meant that someone had spent their Christmas Eve and Christmas Day clearing the snow off the roads so that we could safely drive to the mall the next day. Very nice.

image I remember when we picked up our car from the import/export company in Warsaw (we sent our car to PL from the US – not because it is so cool but because it was new and nobody in the US wanted to buy it). We drove there with one of my students who was going to Warsaw on a business trip. He picked us up from home and drove us to the door of the import/export company (my students are super cool!). The import/export company looked like a cult compound with a wall topped with barbed wire all around, an armed guard in a tower and dogs everywhere. We thought we’d just show our paperwork and be on our way with our car. Unfortunately, after the long drive to Warsaw in the snow, we spent another 6 hours in this office while it snowed the whole time and then had to drive back home which would take 5 hours on a good day. The customs officer asked me if I had snow tires. I laughed and said that my all-season tires served me very well in the mountains of Pennsylvania. They laughed right back and wished us all the best. It took us more than 8 hours to get back home. We spun a doughnut only once which almost gave me a heart attack. My second heart attack almost happened when I saw how much a tank of gasoline costs.

clip_image002[7]Another phenomenon I have noticed is that people do not want to clean out their parking spots. The reasons for that can be many. I think one reason is - “Why should I do it when someone else can come along and take my cleaned out spot”. I mean, God forbid we waste some energy and inadvertently help out someone else in the process. Another more communist reason is - “Why should I do it? It should be done for me”. Who should do it doesn’t really matter. It should just be done! Whatever the reason, my street and the parking area looks like Siberia and you need 4-wheel drive just to park your car.

So, those of you from around the globe, how do they clear the snow where you are?

You Texans don’t have to answer ;)image

PS When I first met Misiu he told me that the piasek (sand) box at the bus station was piesek (puppy) and that you could park your dog there before a long trip. I thought that this was a pretty strange and even cruel habit but you know, Poland was pretty strange for me at that time. That Misiu is a funny guy.

Drogi są czarne


Wiecie, jestem z gór Pensylwanii. Tam też pada śnieg. I to dużo, ale jakoś nigdy śnieg nie przeszkadzał mi tak jak tutaj.

Może to dlatego, że jak typowa Amerykanka, właściwie wszędzie zawsze jeździłam samochodem. I tylko spędzałam czas na świeżym powietrzu odśnieżając śnieg łopatą lub dla sportu i zawsze przy tym byłam odpowiednio ubrana. Nigdy nie korzystałam z komunikacji publicznej w śniegu Pensylwanii, ubrana do pracy mając nadzieję, że nie zamarznę na śmierć, zanim przyjedzie autobus albo nie zamarznę na śmierć, gdy już jestem w autobusie. (Dziękuję, skąpy kierowco autobusu, który chce oszczędzać na ogrzewaniu)


Może to także dlatego, że odśnieżanie oznacza coś zupełnie innego w USA niż w Polsce. Usuwanie śniegu w USA oznacza usuwanie śniegu. Proste, nie? Usuwanie śniegu w Polsce oznacza czasami usuwanie śniegu z niektórych ulic (na pewno nie z tej ulicy, na której mieszkasz, ani na żadnej z ulic, którymi planujesz jechać) i rzucanie odrobiny piasku na resztę. To dotyczy też chodników. Teraz wiem, po co są te wszystkie pojemniki z napisem "Piasek". (Sprawdź PS)

W ostatnie święta Bożego Narodzenia, które spędziliśmy w Stanach Zjednoczonych, mieliśmy piękne białe święta. Padało cały dzień w Wigilię i cały dzień Bożego Narodzenia. Mieliśmy dużo zabawy pomagając moim rodzicom w odśnieżaniu ich podjazdu i prywatnej drogi. (Jeśli masz do czynienia z odśnieżaniem tylko raz w roku – i to dla rodziców, to jest zabawa. Kiedy musiałam robić to o 6:00 w sobotę rano jako nastolatka, to nie była zabawa. Po tym jak się wyprowadziłam moi rodzice kupili mały traktor z pługiem.) W dniu 26 grudnia (nie jest to święto w USA), mieliśmy trochę gorączki pokładowej - kisiliśmy się w domu, więc udaliśmy się do centrum handlowego około godzinę jazdy od domu moich rodziców. Pierwszy komentarz od Misia jak już wjechaliśmy na drogę (lokalną, a nie autostradę) był taki, że drogi są czarne. Jak wjechaliśmy na autostradę, znowu powiedział, że drogi są czarne. Ja pomyślałam "duh, asfalt jest czarny", a potem zdałam sobie sprawę, że miał na myśli to, że nie było śniegu na drogach. Oznaczało to, że ktoś spędził całą Wigilię i Boże Narodzenie odśnieżając drogi, abyśmy mogli bezpiecznie pojechać do centrum handlowego następnego dnia. Jak miło.

Pamiętam, kiedy wybraliśmy się odebrać nasz samochód z firmy importowo-eksportowej w Warszawie (wysłaliśmy nasz samochód do PL z USA - nie dlatego, że jest taki fajny ale dlatego, że był nowy i nikt w USA nie chciał go kupić). Pojechaliśmy tam z jednym z moich studentów, który jechał akurat do Warszawy służbowo. Przyjechał po nas do domu i zawiózł nas pod drzwi tejże firmy (moi uczniowie są super cool!). Firma importowo-eksportowa wyglądała jak siedziba kultu z murem zwieńczonym drutem kolczastym dookoła, z uzbrojonym strażnikiem na wieży i psami wszędzie. Myśleliśmy, że po prostu pokażemy nasze dokumenty i w drogę naszym samochodem. Niestety, po długiej podróży do Warszawy w śniegu, spędziliśmy kolejne 6 godzin w biurze, podczas gdy śnieg padał przez cały czas, a następnie musieliśmy jechać z powrotem do domu, co zajęłoby 5 godzin jeśli masz dobry dzień. Celnik zapytał mnie, czy mam opony zimowe. Zaśmiałam się i powiedziałam, że moje opon całoroczne służyły mi bardzo dobrze w górach Pensylwanii. Oni też się zaśmiali i życzyli nam wszystkiego najlepszego. Podróż do domu zajęła nam ponad 8 godzin. Wykręciliśmy kółeczko na drodze tylko raz, co przyprawiło mnie prawie o zawał serca. Mój drugi zawał serca prawie nastąpił, kiedy zobaczyłam, ile kosztował cały bak benzyny.


Innym zjawiskiem, które zauważyłam, jest to, że ludzie nie chcą odśnieżać swoich miejsc parkingowych. Przyczyn tego może być wiele. Myślę, że jednym z powodów jest - "Dlaczego miałbym to zrobić, gdy ktoś inny może przyjechać i zabrać moje odśnieżone miejsce ". Nie chodzi mi o to, żebyśmy – broń Boże - zmarnowali trochę energii i niechcący pomogli komuś innemu. Innym bardziej komunistycznym powodem jest to - "Dlaczego ja miałbym to robić? To powinno być zrobione dla mnie". Kto powinien to zrobić nie ma znaczenia. To powinno być zrobione i już! Niezależnie od powodu, moja ulica i parking wyglądają jak Syberia i potrzeba napędu na 4 koła, żeby zaparkować samochód.

Tak więc, wy wszyscy z całego świata, jak usuwa się śnieg, tam gdzie wy mieszkacie?

Wy z Teksasu nie musicie odpowiadać ;)

PS Gdy pierwszy raz spotkałam Misia, powiedział mi, że napis PIASEK na skrzyni koło dworca autobusowego tak naprawdę oznacza PIESEK i że można tam zostawić swojego psa przed długą podróżą. Myślałem, że to był to dość dziwny, a nawet okrutny zwyczaj, ale wiecie, że Polska była wtedy dla mnie dość dziwnym miejscem. Ten Misiu to zabawny facet.

11 comments:

ds said...

in france they don't. they just close the roads.

Kasia said...

Chris, really, do not come to Scotland when it snows here! My OH wasn't even able to get to the car, not to mention getting it of our street :( They don't clear the snow, only on the really main routes (which M8 between Edinburgh and Glasgow is clearly not). They do not clear the snow of the pavements and they don't use sand, just grit and not on most pavements. They close the schools, offices, roads and airports and the posts office and delivery services simply tell you they can't deliver. Buying winter tyres or snow chains is close to impossible. Poland is not that bad :)

Stardust said...

NYC doesn't have so much snow, but we do get some quite snow storms kind of twice a year. There is one almost every year around Mangnificent's B'day:)) (Feb.13th) But I have to admit the City takes good care and everybody is showeling not only for themselves. People are quite helpful and usualy do some extra work for a neighbors.

Rinonka said...

but Texans want to talk about snow! ;) (wait, shoould I be offended, I am called a texan? Or I will just pretend it wasn't to me!;))
I will answer anyway ;) When I was in England last winter, there was maybe an inch of snow when the huge panic started. I am used to snow, so I went to work (had a proper hiking shoes though, they are great for snow!), and when I arrived - there were maybe 3 people in the office. And the lady was screaming all the time that: oh my, this is a disaster! What will we do, that is such a tragedy! Buses stopped working in few hours, there was maybe a ft of snow by the end of the day. We walked back home, my friends in pretty work shoes (you have no idea how many times I saved their lifes). People were leaving their cars on streets, it was pretty much like the end of the world. Like Kasia says, it's pretty much the same, they do not clean pavements, streets, they don't know what 'sniego-piaskarka' is :)
If we'd have a war with the UK - we could win easily bu sending them some snow.

And in the same time in Texas.... :D Ok, I'm quiet now!

Anonymous said...

Right now I live in NJ and you are right the roads are black, even after snow. And my husband even enjoys to shovel the snow from the driveway (because it happens only once or twice).
And what's funny for me (Polish girl who used to drive in Poland during winter) that almost everyone in my office (in PA) is so scared of driving when it is snowing. And for me it's not a problem because somehow magically(?) all the roads are black. Or almost black. ;)

matali
PS. I enjoy your blog a lot!

MarekFloryda said...

Sorry, no snow down here. But we had -1.5C this morning - my bananas are dead :( :(

Sabrina said...

In Finland it is shockingly efficient. There are entire teams of snowplows. There are large snowplows that plow the streets, and smaller ones that plow sidewalks and parking lots. Then there are separate trucks that dump sand on both the roads and sidewalks. These intrepid snowplowing folk are often out at 5 am, plowing away while the rest of us are still sleeping. Winter tires are required by law from October through March. I've lived here for 10 years and the idea of a snow day is a joke. There are no snow days in Finland. Finns scoff at snow days. Ha! Ha ha! But you know, what do you expect this far north?

Chris said...

So I guess the moral of the story is that I should be glad I am not in Great Britain or France when it snows ;) And that Finland and the US are good choices...esp in the south except for the dead bananas ;)

Pan Steeva said...

Thanks for this, Chris. I have added an illustrated description of country roads in Poland at englishwarsaw.blogspot.com/2010/12/snow-on-roads.html

Anonymous said...

Hejka,
dopiero niedawno cie odkrylam i podczytuje z przyjemnoscia.
Co do sniegu: Mieszkam w bardzo snieznym rejonie Niemiec ale nie mamy tak strasznych warunkow jak w Polsce. To znaczy zdarzaja sie ale tylko sporadycznie. Przynajmniej jezdnie, szosy i trasy sa regolarnie odsniezane. Tak tez jak i chodniki przy prawie wszystkich posesjach nie mowiac juz o firmach.

Moj polowek tubylec klal jak przyslowiowy szewc z powodu warunkow na drogach na kazdym zimowym urlopie w Polsce.

Nie wiem dlaczego zachowanie wobec sniegu jest tak rozne w obu, badz co badz, sasiadujacych krajach.
Moze jest to sprawa kar? U nas mogly by byc dotkliwe w przypadku gdyby ktos sobie cos zlamal na oblodzonej powierzchni ktora powinna w danym czasie i sytuacji byc juz odsniezona.
Pozdrawiam serdecznie Doro

Chris said...

Witam Doro i dzięki za kompliment. Może masz racje, może chodzi o kar (i kasa). Chyba tak samo działa z sprzątanie po psa. Nie?